Polski napastnik Krzysztof Piątek w ciągu kilku miesięcy podbił serca kibiców Serie A. Od momentu jego pierwszego meczu o stawkę rozegranego w barwach Genoa CFC do momentu przejścia do AC Milan minęło zaledwie 6 miesięcy. W tym czasie Piątek strzelił na włoskich boiskach 19 bramek i znacznie podniósł swoją wartość na rynku transferowym.
Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że Krzysztof Piątek zostanie w Genoa CFC do końca bieżących rozgrywek Serie A. W styczniu do walki o Polaka zdecydowanie włączył się AC Milan, który od kilku lat ma problem z pozyskaniem skutecznego środkowego napastnika. Oczywiście w barwach "Rossonerich" w ostatnich sezonach występowali zawodnicy z wielkimi nazwiskami, takimi jak chociażby Gonzalo Higuain, jednak ich postawa nie satysfakcjonowała kibiców i działaczy z Mediolanu. Trudno się temu dziwić, żaden z nich nie zbliżył się do klasy, którą przed laty prezentował Marco van Basten, czy kilka lat później Filippo Inzaghi. Rozwiązaniem problemów Milanu ma być Krzysztof Piątek, który ma skutecznie wykańczać akcje wielokrotnych mistrzów Włoch i ponownie wprowadzić ich do Champions League, do której w ostatnich latach Milan nie może się dopchać.
Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że Krzysztof Piątek zostanie w Genoa CFC do końca bieżących rozgrywek Serie A. W styczniu do walki o Polaka zdecydowanie włączył się AC Milan, który od kilku lat ma problem z pozyskaniem skutecznego środkowego napastnika. Oczywiście w barwach "Rossonerich" w ostatnich sezonach występowali zawodnicy z wielkimi nazwiskami, takimi jak chociażby Gonzalo Higuain, jednak ich postawa nie satysfakcjonowała kibiców i działaczy z Mediolanu. Trudno się temu dziwić, żaden z nich nie zbliżył się do klasy, którą przed laty prezentował Marco van Basten, czy kilka lat później Filippo Inzaghi. Rozwiązaniem problemów Milanu ma być Krzysztof Piątek, który ma skutecznie wykańczać akcje wielokrotnych mistrzów Włoch i ponownie wprowadzić ich do Champions League, do której w ostatnich latach Milan nie może się dopchać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz